Wynajem maszyn budowlanych to dziś standard w wielu firmach wykonawczych, zwłaszcza tam, gdzie projekty są zmienne, a utrzymywanie własnego parku maszynowego zwyczajnie się nie spina. W praktyce jednak wypożyczalnia sprzętu budowlanego to nie tylko kwestia ceny za dobę czy dostępności maszyny „na jutro”. Pojawia się temat odpowiedzialności za awarie, przestoje i koszty, które potrafią wywrócić harmonogram robót do góry nogami. No i tu zaczynają się schody, bo nie każdy wykonawca dokładnie wie, gdzie kończy się odpowiedzialność wypożyczalni, a zaczyna jego własna.
Już na starcie warto sobie jasno powiedzieć: w przypadku awarii sprzętu rzadko mamy do czynienia z prostym podziałem winy. Umowy najmu w B2B są zwykle precyzyjne, ale diabeł tkwi w szczegółach, a te często są czytane pobieżnie. Efekt? Niby drobna usterka, a finalnie faktura za naprawę i przestój, których nikt się nie spodziewał.
Wypożyczalnia sprzętu budowlanego a awarie – dlaczego odpowiedzialność nie zawsze jest oczywista?
Na papierze wszystko wygląda klarownie: wypożyczalnia dostarcza sprawny sprzęt, wykonawca go używa. W praktyce jednak pojawiają się sytuacje graniczne. Maszyna działała poprawnie przy odbiorze, ale po kilku godzinach traci moc albo zaczyna pracować nierówno. Czy to wada ukryta, czy już efekt niewłaściwej eksploatacji? I kto właściwie powinien to udowodnić?
Wypożyczalnia sprzętu budowlanego odpowiada za stan techniczny maszyny w momencie wydania oraz za to, aby spełniała ona obowiązujące normy i dyrektywy. Mówimy tu o aktualnych przeglądach, dokumentacji technicznej, a w przypadku niektórych urządzeń także o decyzjach UDT. Z drugiej strony wykonawca bierze na siebie odpowiedzialność za sposób użytkowania – zgodny z instrukcją producenta, bez przeciążeń i pracy poza zakresem dopuszczalnych parametrów. I nie ma co ukrywać, to właśnie na tym polu dochodzi do największej liczby sporów.
Za co odpowiada wypożyczalnia sprzętu budowlanego, a co leży po stronie wykonawcy?
W praktyce wygląda to tak, że wypożyczalnia bierze na siebie awarie wynikające z naturalnego zużycia eksploatacyjnego lub wad, których nie dało się wykryć przy standardowym przeglądzie. Jeżeli jednak uszkodzenie powstaje na skutek niewłaściwej obsługi, braku reakcji na pierwsze objawy problemu albo pracy w warunkach niezgodnych z przeznaczeniem maszyny, odpowiedzialność spada na wykonawcę.
Wielu przedsiębiorców nie zdaje sobie sprawy, że nawet brak codziennej kontroli stanu technicznego – poziomu oleju, luzów, widocznych nieszczelności – może zostać uznany za zaniedbanie. A to już prosta droga do przerzucenia kosztów naprawy na firmę realizującą roboty. Umówmy się, przy droższym sprzęcie te kwoty potrafią być naprawdę odczuwalne.
Jak wypożyczalnia sprzętu budowlanego reguluje serwis, przestoje i koszty awarii w trakcie robót?
Kluczowe znaczenie ma tu czas reakcji serwisu i zapisy dotyczące przestojów. Profesjonalna wypożyczalnia sprzętu budowlanego jasno określa, w jakim terminie nastąpi interwencja techniczna oraz co dzieje się z opłatą za wynajem w czasie, gdy maszyna nie pracuje. Dla wykonawcy to realna różnica między kontrolowanym opóźnieniem a chaosem na budowie.
Szukasz sprawdzonego partnera, który jasno reguluje te kwestie? W takim razie wypożyczalnia sprzętu budowlanego JPD, którą znajdziesz pod adresem https://www.jpd.com.pl/ to przykład modelu właśnie takiej współpracy. W B2B taka przewidywalność po prostu się opłaca.
Czego unikać przy współpracy z wypożyczalnią sprzętu budowlanego, aby nie brać na siebie kosztów cudzych błędów?
Najczęstszy błąd to kierowanie się wyłącznie ceną. Tani wynajem bywa kuszący, ale brak jasno określonych zasad dotyczących awarii, serwisu i odpowiedzialności za przestoje szybko weryfikuje taką oszczędność. W praktyce jeden dzień opóźnienia potrafi wygenerować większe straty niż cały koszt wynajmu maszyny.
Warto też unikać pochopnego odbioru sprzętu bez sprawdzenia jego stanu i dokumentacji. Kilka minut poświęconych na weryfikację może uchronić przed późniejszymi sporami. Prawda jest taka, że wypożyczalnia sprzętu budowlanego powinna być wsparciem operacyjnym, a nie dodatkowym źródłem ryzyka. Każdy, kto pracował przy większych kontraktach, wie, jak szybko drobna awaria potrafi zamienić się w poważny problem, jeśli odpowiedzialność nie jest jasno określona od samego początku.
Artykuł sponsorowany