Dzisiaj jest: 17.6.2019, imieniny: Laury, Leszka, Marcjana

Rapsa i Maślankiewicz w Qadrat Gallery (Warszawa)

Dodano: 6 lat temu Czytane: 2116

Krzysztof Rapsa i Jacek Maślankiewicz - Qadrat Gallery -

Rapsa i Maślankiewicz w Qadrat Gallery (Warszawa)

Spotkanie Krzysztofa Rapsy i Jacka Maślankiewicza było nieuchronne. Nie doszło do skutku wczesniej, kiedy planowali wspólny plener w Sarbinowie, poznawać się będą teraz za pośrednictwem swoich dzieł w Quadrat Art Gallery, gdzie, już jako dojrzali i uznani twórcy, będą   przebywać obok siebie od 24 października do 5 listopada br. To czas wzajemnej kontemplacji zmysłowego piękna płócien, na których pod   rękami artystów zastygły w plastycznej formie obrazy endogeniczne, dźwigające z emocjonalnych i psychicznych otchłani kształty,   uchwycone w momencie konkretyzacji. Niewyraźne i rozpływające się w przestrzenności aluzyjne, niczym tropy i przebłyski wzrokowe, formy budują światy wewnętrzne, rozedrgane ruchem implikowanym opozycjami chromatycznymi, fakturowymi, światłocieniowymi oraz   układów wizualnych. Napięcia te, wzmacniane kontrastami kumulowanego i ujmowanego pigmentu, zmianą przebiegu plam barwnych,   światła i ciemności, penetrują przestrzenie oniryczne w ich zmienności i intensywności doznań. A jednak kontrasty te są przełamywane na rzecz harmonii i klasycznej równowagi, wyzierającej spoza form, rozdzierających powierzchnię   płótna. Czerń i sfery ciemności, naznaczone na sposób barokowy jako zło lub niebyt, zostają u obu malarzy przezwyciężone znakiem albo kompozycyjnego, albo mistycznego uporządkowania świata. 

Twórców różni jednak teleologia artystyczna, bowiem o ile kompozycje Rapsy ukierunkowane są na osiągnięcie ekspresjonistycznego   efektu katharsis (jak stwierdził artysta, „sztuka może być <<lekarstwem>> na duszę”), o tyle na płótnach Maślankiewicza dominuje funkcja impresywna, nachylająca formy plastyczne na wciągnięcie odbiorcy w stan współodczuwania i kontemplacji. Jest to jednak różnica mieszcząca się w dialektyce Schopenhauerowskiej postawy wobec dramatów dnia codziennego, rozciągającej się od buntu, zamkniętego w estetycznym geście, po poszukiwanie spokoju w zanurzeniu w pięknie mistycznego stanu wyzwolenia od namiętności, bólu i udręki pożądań (mówiąc o sztuce Maślankiewicz podkreślił, iż „Zapotrzebowanie na piękno […] będzie dopóty, dopóki szlachetne miano CZŁOWIECZEŃSTWO wyróżnia nas, istoty ludzkie w dziele STWÓRCY”). 

W konsekwencji tych odmiennych postaw wobec istoty sztuki, dzieła obu malarzy ujmują kondycję jednostki wobec transcendencji w różnych odsłonach. Nacierające na siebie formy w obrazach Rapsy są substancjalne, fizyczne. Rozedrgane, rozbite acz dążące do rekonstrukcji i osłabienia napięć wewnętrznych, niosą sobą ładunek optymizmu, nadziei na pokonanie dychotomii, rozrywających tkankę życia. Nie ekspresja i aktywność fizyczna, lecz idea i  Sacrum  motywują ukształtowanie formalne płócien Maślankiewicza, cechujących się
wyższym stopniem wizyjności, kształtowanej rozciągniętymi i zanurzającymi się w przestrzeni formami. Operując różnymi poziomami nasycenia barwy, artysta wydobywa z pigmentów niezwykłe, niemal mistyczne światło wewnętrzne, które daje uderzające doświadczenie kolorów i symbolicznie ujawnia duchowe aspekty materii. Obaj twórcy budują głębię i wyznaczają plany operując okluzją i walorem chromatycznym pigmentów, które albo ustanawiają strefy dośrodkowe, promieniste, dynamiczne, wychodzące  na odbiorcę, albo statyczne   obszary, przepełnione nostalgicznym oddaleniem i odśrodkowym działaniem. Rapsa jednak indeksami szpachelki wzbogaca odczucie głębi   fizycznymi kreskami, które przywołują skojarzenie z trzecim wymiarem – w głąb nie tyle transcendencji, co immanentnego odczucia świata.
 

dr Iwona Mikołajczyk
krytyk sztuki
Zapisz się do newslettera:
Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych w celach marketingu usług i produktów partnerów właściciela serwisów.