Ambiwalencja - Szymon Ziarek w Centrum Promocji Kultury

Dodano: rok temu
Redakcja poleca!

Od 15 do 30 kwietnia 2016, w Centrum Promocji Kultury Praga Południe w Warszawie, trwa wystawa malarstwa Szymona Ziarka p. Ambiwalencja.

Ambiwalencja - Szymon Ziarek w Centrum Promocji Kultury
 
 
Od 15 do 30 kwietnia 2016, w  Centrum Promocji Kultury Praga Południe w Warszawie, trwa wystawa malarstwa Szymona Ziarka p. Ambiwalencja. On, malarz samouk, artysta, introwertyk. Rocznik 1985. Pozornie nieplanowana ciąża. Mieszka i tworzy w Warszawie. Ona, wystawa, ma charakter retrospektywny i prezentuje twórczość artysty z ostatnich trzech lat. Ekspozycja prac jest portretem reakcji chemicznej jawiącej się w głowie malarza, a  dokładnie jednego z najważniejszych jej komponentów - ambiwalencji. Artysta na dwa tygodnie rozwiesił na ścianach galerii swoją intymną sprzeczność, jako pierwszą i ostatnią motywację twórczości. Podsumuje użycie zdyscyplinowanych rozwiązań abstrakcyjnych, wysoce naiwny urok rzemiosła oraz materię malarską, wobec której ulega jako człowiek nieobiektywny. A tak naprawdę, cała tą chemię mózgu, która reguluje twórczość,   zapewnia wyłącznie gorzka kawa i pączek. Albo i nie.
 
Zapraszam albo nie zapraszam. Przyjdźcie. Nie przychodźcie jednak. Proszę pojawcie się. - Szymon Ziarek  

Szymon Ziarek Centrum Promocji Kultury

Centrum Promocji Kultury Praga Południe 
ul. Podskarbińska 2 Warszawa
http://www.cpk.art.pl/
kurator wystawy : Marcin Kokoszko
 
 
Moja Ambiwalencja
 
Szymon Ziarek ReceptaSpośród odcieni egoizmu nie znajduję przyjemności o tej samej dostojności jak i niewdzięczności, aniżeli twórczość moja własna. Z góry wyrażam zgodę na odrzucenie mody, zaniechanie głodu nie mojego, odstąpienia od sugestii płytkich i wielowątkowej obecności osób trzecich.  Każdego ranka budząc się, mając do wykorzystania czelność doby i jednocześnie zgadzając się na odpowiednio wymierzony sen, doprawdy muszę szukać na siłę bodźce, które pomagają mojemu umeblowaniu psychicznemu otwierać okno, by dostarczać nowej świeżości. Inaczej jest z moją sztuką. Wręcz odwrotnie.  Niestety jednak w wymiarze ambiwalentnym. Nie wiem na czym polega abstrakcyjność mojej wymyślonej marchewki na kijku lecz godzę się na swój romans z malarstwem ostatecznie i niestety w sposób zachłanny. Oszukuję siebie tą metoda już długi czas. Dlatego nie odczuwam najmniejszego zniechęcenia tym co robię. Niemalże nie zwracam na ten proces uwagi. Poświęcam natomiast rozwadze, swoje doraźne szamotaniny emocjonalne. Otóż, głównie nienawidzę swych prac. Lecz niechęć ta, składem przypominająca frustrację, działa jako napęd tejże twórczości. Owe pieniactwo bez której stałbym się jałowy w swej wybredności, działa także wdzięcznie. Podejmuję wówczas decyzje odstawienia siebie od płótna, stanowczo i w sposób nieprzemyślany. Ten cały rwetes przypadłości leży bowiem u podstaw ogromnej samodyscypliny. Nie warto z tym się sprzeczać. Warto bowiem, pogodzonym, oczekiwać na powtórny gniew i wielokrotnie siebie zredagować. Mój ambiwalentny  mózg stanowi o maksymalnym wykorzystaniu srogości wobec własnych koncepcji , Odrzucam założenia proste, rzeczy na pierwszy smak widzialne i koncepcje łatwe, kilkuskładnikowe. Praca ma zmęczyć, zirytować, ugościć wybredność, dać do pilnowania trwogę. Oto najbardziej możliwa zastrugana próba wyłudzenia z siebie najwyższego egoizmu. Oto, ambiwalencja, moja ukochana cecha, jednoczesna miłość i chęć poderznięcia gardła mej sztuce. Najwrażliwszy kompromis twórcy wobec swej pracy. Aż do wyczerpania. W kierunku Policzalnej bezsilności. Aż do chwili , gdy kreuje się czyste, radosne wycieńczenie. A nad tym wszystkim czuwa lęk, zamrożona wisienka na tymże wspaniałym słodkim zatargu. Jest przepyszna i tym samym niepełna w konsumpcji.
 
Szymon Ziarek receptaaJa, jako reakcja chemiczna, nic więcej, nieświadomie w swoich pracach zostawiam rzeczy wymieszane z argumentacji  procesu psychicznego. Odbywa się to w formie luźnego gubienia świadomości. Im dłużej pracuje przy sztaludze tym ciaśniejszy wydaje się mój zasięg mentalny i wówczas doznaję odstawienia siebie od ciała. Lecz dopiero w momencie dyskusji z iluzja czy tak się stało czy tez nie, mogę spojrzeć na swój produkt. A spoglądam ze znacznym zdziwieniem, zadowoleniem i niesmakiem. Każde z tych odczuć jest równie silne w pierwszej ocenie. Jednakże, każde z osobna, stanowi jedynie odmienny składnik mojego wąskiego epizodu mentalnego. A ten dociera to do mnie wyłącznie poprzez wycieńczenie. Na sam koniec pracy.  
 
Czasem muszę malować. Właściwie nie do końca decyduję o tym ja. Imperatywem jest rozdrażnienie, które potrzebuje ujścia. Bowiem szczere malarstwo to wyrok oparty o formę zaspokojenia. I podobnie niczym potencja, kumuluje się długo przed. Gdy siadam przed sztalugą, wyrzucam wówczas z głowy o pięknej prędkości, niczym drugi ejakulat,  nurtujące mnie i skończone struktury loterii synaptycznej. Czynię to nieświadomie opierając je jednocześnie o brak powszechnie uznanej logiki i logiki, przymusowej koniecznej. Po drodze podejmuje jednak znikomą ilość policzalnych decyzji. Zawsze doskwiera mi bowiem zawsze ta sama , powinność poprawiania i redagowania płótna  w postaci rozlicznych sądów, nakazów i ustępstw, niekiedy także wpuszczam w obraz świeży bukiet impotencji. I tak jestem oto świadkiem walca synaps i swojej pułapki. Na szczęście, Powinność owa pozostaje udaremniona zawsze w momencie drugiej konsumpcji. Rozumiem to tak. Obejrzany  po raz drugi, uprzednio namalowany przeze mnie obraz, traci na zawsze pierwsze przyczyny powstawania mojej prywatnej, momentami zadbanej gęsiej skorki. Gęsią skórkę rozumiem jako wejście na możliwe najwyższy poziom odczuwania zachwytu poprzez bodziec niekompletny, wyłącznie zmysłowy. Zachwyt rozumiem jako intymny sposób na oszukiwanie siebie, celem nadania sobie krótkiej ważności, jako bytu tożsamego przez reakcje chemiczna na kawałku zaokrąglonej skały w szamotanym modelu naszej pięknej i urokliwej dotąd niezdefiniowanej przestrzeni. Przestrzeń pojmuję jako odnawialny poligamiczny romans niewiedzy z durną pewnością mieszanki rozmysłu wyczytanego a zupełnie niepotrzebnej aspiracji swej świadomości do rangi wysokokalorycznej próżności. A co najważniejsze, za każdym razem gdy doświadczam zachwytu tym sądem, dzieję się to zawsze w inny, odmienny sposób.
 
Niekiedy, sama wielokrotność zwykłego poprawiania pracy, aniżeli skończona budowa płótna, dokonuje we mnie wyższe radości. Jednocześnie przymus odzyskiwania świeżości jest mocno złudny i dokuczliwy lecz przez to także niebywale intrygujący. Sam stan ponownego konstruowania, rozpoznaje często jako najbardziej atrakcyjny w całej tej nonszalancji ważności. Nie powstaje to dla mnie ani do kogoś. Po prostu, wewnętrznie, samoistnie mój mózg układa wątpliwości na odpowiednie miejsca po to tylko by, z siła i uporem natychmiast przekreślić dany chybotliwy wzór myślowy.  A dzięki temu, ja chemiczny, mam przyjemność, móc na nowo się zaspokoić, narobić trochę złudnego hałasu. I od początku stworzyć swój bezpieczny paranoiczny wątek siebie jako całkiem zadbaną żonglerkę nawyków, postaw i pojęć. Przecięcie głowy memu malarstwu na pół odpowiada dwom częściom głowy. Lecz jedna spośród tych połówek nie odpowiada niczemu istotnemu. Figuruje jako zdarzenie obce, bliżej nie używane. Pozostaje tak rozumieć potrzebę patologicznego czy tez nie, tworzenia. Co może bowiem zasługiwać na większą uwagę. Twór skończony dla licznych, czy ciągle modyfikowany zakalec dla silnych. Moj upust twórczy to zdolność czysto potencjalna. Nie potrzebuje osądu poza mną. Czasem także, myślę, że nie potrzebuje mnie, ani ja nie potrzebuje jego. Zawsze jednak w jakimś niespodziewanym momencie, wraca do mnie i siada na kolanach, jako chwilowy zaszczyt. A ja za każdym razem, nabieram się jak idiota
 
Bla bla bla …
 
Szymon Ziarek  

Szymon Ziarek wystawa w Centrum Promocji Kultury

L. Tadeusz Serafin KOLAŻE - wystawa w Centrum Promocji Kultury
IRL, czyli sztuka w trójwymiarze - Centrum Promocji Kultury
Magical Dreams III - warszawski sukces realizmu magicznego
Magical Dreams III - magiczna wystawa w Centrum Promocji Kultury
Przestrzeń Geometrii - wystawa z pracowni ceramiki ASP w Warszawie
Muza 2015 – Magdalena Abakanowicz – Wystawa Finalistów - Zwycięzcy 
Grażyna Kilanowicz-Barecka - KONIUGACJA - wystawa malarstwa
Kolorowa codzienność - wystawa Jolanty Caban w Centrum Promocji Kultury
Maria Piątek - Dokądkolwiek pójdę, wrócę do siebie
Potwór z Loch Ness – Świat nie z tej legendy
Wystawa Dyplomów WSA w Warszawie
MONSTFUR’a RUST IN PEACE - FINAL EDIT w Centrum Promocji Kultury
Co nam zostało z tych lat? - polska sztuka użytkowa 1956-1975
NORDIC FACES w Centrum Promocji Kultury
This is my Diary - Cathy Carman w Centrum Promocji Kultury
Monotypie i inne karty pamięci – wystawa Anny Foryckiej-Putiatyckiej
Anna Wszyndobył - Rzeźbiarstwo - wystawa w Centrum Promocji Kultury
Iwony Ostrowskiej Twarze w Centrum Promocji Kultury
Iwona Ostrowska - TWARZE - wystawa w Centrum Promocji Kultury

Patronat Medialny Art Imperium 
Źródło: Centrum Promocji Kultury
Wiadomości z tej kategorii